-Teraz podwińcie rękawy, żeby nie pomoczyć ich podczas mycia rąk. Gotowe? Doskonale. Ola i Piotruś mogą wejść do łazienki. –powiedziała pani i pomogła dziewczynce odpiąć guziki przy rękawach bluzki.
-Pani Haniu, ja byłem pierwszy! –krzyknął nagle Kubuś. –A Kasia zajęła moje miejsce.
-Kasiu, jeżeli tutaj siedział Kubuś to musisz usiąść na końcu kolejki –pani spojrzała na dziewczynkę z wyrzutem. –Przecież wiesz, że tak nie wolno. Zobacz Kubusiowi jest przykro.
Kasia opuściła nisko głowę, niechętnie wstała, spojrzała na Kubusia i cichutko szepnęła:
-Przepraszam. Nie bądź smutny, usiądź na swoim miejscu. –po czym poszła na koniec kolejki.
Pani Hania pogłaskała ja po głowie:
-Jesteś bardzo grzeczna, a Kubuś jest zadowolony. Czy każdy ma swoje miejsce?
Tego pani Hania nie dowiedziała się, bo z łazienki dochodziły krzyki:
-Ojej, co zrobiłeś! Spójrz, jestem mokra! To wszystko przez ciebie! –szlochała Ola.
Wszyscy poderwali się z miejsc.
-Co się tutaj dzieje? –zaniepokoiła się pani wraz z gromadką dzieci stanęła w drzwiach łazienki. A łazienka? Łazienka wyglądała okropnie! Z lustra i ściany spływał strumień wody, na podłodze była ogromna kałuża. A dzieci? Ola miała mokre włosy, rękawy bluzki i mokrutkie rajstopy. Nawet papcie były zamoczone. Z boku stał Piotruś. Nie wyglądał najlepiej –jego ubranie też było przemoczone.
-Dzieci, przez chwilę nie było mnie w łazience i zrobiliście … zrobiliście … -pani zabrakło słów.
-Powódź! –dokończyła Marta.
-Tak, zrobiliście łazience powódź –powtórzyła pani.
-To nie ja. –zaczęła cichutko Kasia. –To on –i wskazała palcem na Piotrusia.
-Piotrusiu, a co ty na to powiesz? –pani zwróciła się do chłopca.
-Ja chciałem zrobić taki malutki prysznic. Taki malutki … -chłopiec opuścił głowę. –I … i … przycisnąłem kran za mocno … No i zrobił się wielki … Ja nie chciałem …
-Ładne rzeczy, prysznic z kranu! Piotrusiu, czy ty nie wiesz jak należy zachowywać się w łazience? –pani była zagniewana.
-Wiem, wiem proszę pani –dodał szybko chłopiec. –Zaraz to posprzątam.
-Najpierw trzeba was przebrać, bo możecie się przeziębić. Później razem posprzątamy –przerwała pani. –Wcześniej jednak musisz coś zrobić sam.
Piotruś podszedł do Kasi:
-Przepraszam … -zaczął. –Ja już nigdy … -i nie potrafił dokończyć.
-Chodź –powiedziała Kasia. –Przebierzemy się i pomogę ci posprzątać.