Chory piesek.

Basia raźno podskakiwała w drodze do domu. Torbę miała wypchaną zakupami. Była z siebie dumna –kupiła wszystko o co poprosiła ja mama.

-Cześć! –usłyszała znajomy głos Michała.

-O, cześć! Idziesz do domu? –uśmiechnęła się.

-Właściwie to nie… -odpowiedział wymijająco chłopiec. –Mam kłopot.

-Kłopot? Duży? –zaciekawiła się Basia.

-Ogromny! –krzyknął. –Chodź, pokażę ci go –i pociągnął Basię za rękaw.

-Poczekaj, nie tak prędko! Zaraz zgubię zakupy –przestraszyła się Basia.

-To już niedaleko –zawołał Michał i porwał torbę z zakupami.

-Biegnij za mną!

Basia przyspieszyła kroku i już po chwili znaleźli się w parku.

-Ale się zmęczyłam –powiedziała dziewczynka ciężko oddychając.

-To tutaj, pod ławką, spójrz! – i Michał pochylił się nisko.

-Jejku, piesek! Jaki malutki! –rozczuliła się Basia.

-Tak, jest malutki i chory. Zobacz, ma skaleczona łapkę –pokazał palcem Michał.

-Musi go bardzo boleć. On cierpi. Co robić? –zasmuciła się Basia.

-Nie możemy go tak zostawić. Zmarznie tutaj –zamyślił się Michał.

-Wziąłbym go do domu ale ja już mam psa. Biedaczek.

Basia przykucnęła obok ławki. Nieśmiało zbliżyła rękę do pieska. Bała się trochę.

-„A jak mnie ugryzie?” –myślała.

Nic takiego się nie stało. Psiaczek podniósł łepek i popatrzył smutno na dzieci. Basia bardziej zbliżyła rękę i leciutko pogłaskała zwierzaka. A on, w odpowiedzi na czuły gest, delikatnie polizał jej rękę. Basia podskoczyła z radości.

-On mnie lubi –uradowała się. –Jest mój! Tatuś chciał mi kupić pięknego psa, oglądaliśmy go już, ale ten bardziej potrzebuje przyjaciela. Pomożesz mi go zanieść do domu?

-Pewnie! –ochoczo krzyknął Michał.

-Za nic bym go tutaj nie zostawił!

 

I.Salach, 31 października 2010