Opowiadania
Trzymaj się Kamil | Trzymaj się Kamil |
|
- Trzymaj się Kamil ! – powiedział tata odchodząc i wsunął Kamilowi do kieszeni wiatrówki czekoladowy baton.
I czego się tu trzymać? Drzwi? Ścian? Wieszaka? Ławki pod wieszakiem? Czekolady, którą tata zostawił na pociechę? Kamil jest w przedszkolu pierwszy raz. I widzi, że trzymać się trzeba, bo inaczej przewrócą. Tyle tu dzieci, taki ruch, hałas, tyle obcych głosów naraz... Pani wychowawczyni wprowadziła go do szatni, powiedziała żeby się rozebrał, ale zaraz poszła, bo ktoś ją zawołał. I Kamil zupełnie nie wie, co ma robić. W domu też było dużo obcych głosów, kiedy przychodzili goście, ale przed gośćmi można się było schować pod fortepianem. Może w przedszkolu też jest fortepian? Ściska Kamil czekoladowy baton w kieszeni. Rozgląda się. Nie ma fortepianu. Nawet na obrazku nie ma. Bo na wieszakach w szatni są różne obrazki. Muchomor, okręt, cebula... Znaczki takie. Na ławeczce, pod wieszakiem z cebulą, podskakuje pyzata dziewczynka. Cała jest taka pyzata. Nawet nogi ma pyzate. Ładna. - Ty jesteś nowy? Kamil zmarszczył nos. - Właściwie, to ja już jestem trochę używany, bo mam pięć lat. I ząb mi na przodzie wyleciał... - A ja mam dziurę na pięcie – pochwaliła się dziewczynka machając pyzatą nogą. Kapcia nie zdążyła jeszcze wciągnąć i z dziurawych rajstop wyłaziła różowa pięta. - Cebula ma dziurę! Cebula ma dziurę! – wyskoczył zza wieszaka duży chłopak. Ale dziewczynka wcale nie zwróciła na niego uwagi. - Umiesz o cebuli? – spytała Kamila. - Nie. - „Jak ją rozbierali, to nad nią płakali”... A ja się rozbieram sama i jak chcesz, możesz swoje rzeczy powiesić tutaj. - Dobrze – zgodził się Kamil wieszając swój czerwony beret na wieszaku z okrętem. Ale duży chłopak zaraz go odepchnął. - Ty, Czerwony Kapturek, okręt jest mój! - Nie przejmuj się, Miciński wszystkich przezywa – chciała go pocieszyć pyzata. Dla Kamila to nie była żadna pociecha. Przestraszył się Micińskiego i znowu miał ochotę uciec pod fortepian. A że fortepianu nie było, zgarnął swoje rzeczy i podreptał w kąt za wieszaki. Na podłodze usiadł. Dzieci sobie poszły, w szatni zrobiło się cicho. „ Bo wszystko przez babcię” – pomyślał Kamil z żalem. Po co kazała go do tego przedszkola zapisać? Babcia mieszka daleko, w zupełnie innym mieście, ale od czasu do czasu telefonuje. I właśnie Kamil odebrał któregoś dnia telefon. A babcia od razu do słuchawki: - Dzwonię, żeby się dowiedzieć, co u was słychać? - Muzykę – powiedział Kamil. I to była prawda. Cały dom napełniała muzyka. Tata grał na fortepianie, mama szykowała dla taty kawę i to była też muzyka – czajnik gwizdał, łyżeczki dzwoniły, dzbanek śpiewał filiżance do ucha kawową piosenkę. - A co słychać u ciebie w przedszkolu? – zapytała babcia. - U mnie w przedszkolu to nic nie słychać – powiedział Kamil. I to była też prawda, bo Kamil wcale nie chodził do przedszkola. - Jak nie będziesz chodził do przedszkola, wyrośniesz na odludka – jęknęła babcia i Kamil się przestraszył. Wcale nie chciał wyrosnąć na żadnego odludka, tylko na kompozytora, jak tata. Więc prędko oddał słuchawkę mamie, a sam wrócił na swoje ulubione miejsce. Pod fortepianem. W sam środek tej muzyki, którą grał tata. Teraz tata pewnie też gra. Żeby tylko nie zapomniał przyjść po Kamila. Żeby Jak najprędzej odebrał go z tego przedszkola. Bo jak tata gra, to o całym świecie zapomina. O spaniu, o jedzeniu... Aha! – przypomniał sobie Kamil o czekoladzie. Wyjął baton z kieszeni, je... Może zostawić kawałek dla tej pyzatej? Patrzcie! Pyzata przyszła. I nie sama, tylko z panią wychowawczynią. Pani schyliła się nad Kamilem. - Chodź Kamilku, do dzieci. Zaraz będzie śniadanie. Pyzata wzięła go za rękę. - Ja cię zaprowadzę. Ja mam na imię Ula, wiesz? Miciński mówi na mnie Cebula, ale ja się nazywam Urszula. Usiadł Kamil przy stole, Ula koło niego, Miciński naprzeciwko. - Jedz! – zachęca pani wychowawczyni. A na śniadanie jest biały ser. Kamil nie lubi sera. - Jedz – zachęca Ula. – Jak się je biały ser, to się ma białe zęby. - Wiem – kiwnął głową Kamil – moja mama tak samo mówi. A od czekolady ma się czarne oczy. I od czarnej kawy, i od patrzenia w nuty... - Coś ty? – zdziwiła się Ula. - No! Ja mam na razie niebieskie, ale chcę mieć takie same oczy jak tata, a tata ma czarne, bo też lubi czekoladę i pije czarną kawę, i patrzy w czarne nuty i w czarny fortepian... Mój tata jest kompozytorem. - A mój jest lepszy od twojego, bo mój jest marynarzem! – pochwalił się Miciński i waląc łyżką w talerz zaśpiewał na cały głos: Marynarz w noc się bawi, w hamaku we dnie śpi, tra-la-la. Fałszywie zaśpiewał. Pani go, co prawda, zaraz uciszyła, ale jak potem poszli się bawić do ogródka, Miciński znowu zaczął. Jeszcze bardziej fałszywie i jeszcze głośniej niż przedtem. Fikał kozły na drabinkach i śpiewał. Od czasu do czasu pluł na odległość, bo mówił, że prawdziwi marynarze zawsze plują. A Kamil huśtał się z Ulą na huśtawce. I zrobiło mu się strasznie niedobrze. Może z tego fałszywego śpiewania Micińskiego, a może od czekolady, którą zjadł przed śniadaniem. i pojechał do Rygi. A Miciński w śmiech: - Hi! Hi! Jedzie do Rygi. Hi! Hi! Nie będzie marynarzem Nikt więcej się z Kamila nie śmiał, tylko on. Wszyscy mu współczuli i pani zaraz się nim zajęła. Kamil leżał potem na kanapce w kancelarii i pił herbatę z cytryną. I usnął, i wcale nie wie, czy to mu się śniło czy tak było naprawdę, że pani wychowawczyni rozmawiała z Micińskim i z Ulą. Pani mówiła, że prawdziwym marynarzom też się zdarza jechać do Rygi, a Ula tłumaczyła, że Kamil wcale nie chce być marynarzem... Ale chyba ta rozmowa była naprawdę, bo kiedy Kamil wychodził z przedszkola, zobaczył, że na wieszaku w szatni, obok znaczka z cebulą, pojawił się znaczek z fortepianem. Tam właśnie wisiała wiatrówka Kamila i jego czerwony beret. A zza wieszaka wychylił się Miciński i przełykając ślinę zawołał: - Ty, kompozytor... a jak będziesz duży to napiszesz piosenkę o marynarzach? - Napiszę! – uśmiechnął się Kamil. |
| Strona główna |
| Aktualności |
| Kontakt |
| Przyjaciele |
| Historia |
| O nas |
| Programy przedszkola |
| Pracownicy |
| Statut przedszkola |
| Dekalog |
| Kącik dla rodziców |
| Hymn przedszkola |
| Rozkład dnia |
| Nadanie imienia |
| Galeria prac |
| Rok szkolny 2008/09 |
| Publikacje pracowników |
| Artykuły |
| Opowiadania |
| Wiersze |
| 10 Września 2010 |
| Piątek |
| Imieniny obchodzą: Aldona, Łukasz, Mikołaj, Mścibor, Pulcheria |
| Do końca roku zostało 113 dni. |