Opowiadania
Jak kolczatek szukał mieszkania | Jak kolczatek szukał mieszkania |
|
W ogrodzie koło ścieżki stał sobie chochoł i rozmawiał z jesiennym wiatrem. Przyszedł do niego jeż Kolczatek. Podniósł do góry nosek i popatrzył na słomiana osobę. Chochoł spojrzał z wysoka, potem ukłonił się miłemu gościowi. - Czy mógłbym zamieszkać na zimę pod twoim słomianym dachem?- zapytał jeżyk. - Zamieszkać u mnie?- zdziwił się Chochoł.- Nie, u mnie już ktoś mieszka. Tego jeżyk się nie spodziewał. Kto może mieszkać pod chochołowym dachem? - Ktoś bardzo piękny- powiedział Chochoł.- Jeżeli zgadniesz, to kto wie, może i dla ciebie znajdzie się miejsce. - Ktoś bardzo piękny mówisz? A jak ubrany? - Latem ubiera się w piękną sukienkę. Ale teraz śpi, więc proszę cię mów ciszej. - W czerwona sukienkę, w czerwoną sukienkę....- powtarzał Kolczatek zamyślony. –Nie chyba nie, zgadnę. Powiedz coś więcej. Chochoł pochylił się niżej i szepną: - Ona jest podobna do ciebie. - Do mnie? Nigdy nie noszę czerwonej sukienki. Ani latem, ani zimą. - Ale masz kolce. I one też ma kolce. Jeżyk usiadł i jedną łapką obliczał na pazurkach drugiej: - Ma kolce, ma czerwoną sukienkę... Nie wiem. Powiedz sam. Ale Chochoł nie chciał zdradzić tajemnicy. Powiedział tylko: - Przyjdź do mnie w odwiedziny na wiosnę. Ona się obudzi. I jeżyk odszedł. „Przyjdę wiosna i zobaczę, kto mieszka pod chochołowym dachem. Ale gdzie znajdę mieszkanie na zimę?” Nad stawem stała wierzba, była rozczochrana i trzęsła się na jesiennym wietrze. Trochę ze strachem zapytał ja Kolczatek, czy da mu na zimę mieszkanie pod swoimi konarami. Wierzba poruszyła ciemnymi włosami i powiedziała: - U mnie już ktoś mieszka. Widzę, że masz ciekawy nosek i pewnie chciałbyś wiedzieć, kto. Tego ci nie powiem. - Powiedz chociaż jak wygląda- poprosił jeżyk. - Ma płaszczyk zielony jak trawa. Po za tym umie grać. - Ma płaszczyk zielony jak trawa i umie grać...- powtórzył jeżyk.- Czy na skrzypeczkach? Bo jeśli tak, to może to świerszczyk?... Ale wierzba odpowiedziała trochę niecierpliwie, bo wiatr targał ją za włosy. - Za dużo chciałbyś wiedzieć. Przyjdź wiosną. Zobaczysz. Jeżyk spuścił ciekawy nosek. - Nie pozostaje mi nic innego, jak wrócić do ogrodu; coraz silniejszy wiatr się zrywa. W ogrodzie za klombem leżał duży kamień. Z jednej strony siwy mech zwisał mu jak broda. - Czy nie mógłbym znaleźć u ciebie zimowego mieszkania?- zapytał jeżyk grzecznie. Kamień, który nigdy w życiu nie ruszał się z miejsca, odzywał się tez bardzo niechętnie. Mrukną grubo, tak jakby i głos miał obrośnięty mchem: -U mnie już ktoś mieszka. - U ciebie też? Kto? - Oho, powiem ci głośno, wicher usłyszy, zawoła mróz, zmrożą mojego lokatora. - Powiedz chociaż jak wygląda- prosił jeżyk. - Jak wygląda? Mały, złoty... - Mały, złoty? I co jeszcze? Ale kamień nie odpowiedział już nic. Milczał zwyczajem wszystkich kamieni, tylko przez chwile drżała mu jeszcze siwa broda. Jeżyk odszedł w drugi koniec ogrodu. Rósł tam krzak berberysu. Liści tu było na ziemi dużo, brunatnych, szeleszczących. - Czy mogę zamieszkać u ciebie, berberysie? - Dobrze- zgodził się berberys.- Miękko tu będzie, cicho.... Więc jeżyk zagrzebał się w liściach, zwinął się w kłębek i zasnął. Spał, spał, aż przyszła wiosna, a z nią wszystkie wesołe wietrzyki. Jeden z nich obudził wierzbę nad stawem, drugo szepnął coś chochołowi do ucha, a trzeci rozwichrzył siwą brodę kamienia. Ostatni dmuchnął w posłanie jeżyka. Wygrzebał się Kolczatek spod liści i poszedł do chochoła. Ale chochoła nie było przy ścieżce. Stał oparty o płot, słomiany płaszcz miał rozpięty i potargany. Na jego miejscu czerwona róża otrząsała rosę z pąków. - Witaj! To ty mieszkałaś całą zimę pod słomianym dachem chochoła. Jesteś piękna! Róża schyliła głowę. Kropelka rosy z jej płatka spadła jeżykowi na nos. Pobiegł do wierzby. Nie była już czarna i rozczochrana, nie. Miała piękne, jasnozielone włosy, miękkie i pachnące wiosną. - Kto mieszkał pod jej korzeniami? – przypomniał sobie jeżyk. – Aha! Ktoś kto ma płaszczyk zielony i umie grać. - To ja – odezwała się zielona żabka, która właśnie siedziała pod wierzbą. - Czy naprawdę umiesz grać? – zapytał jeżyk, przyglądając się jej białej kamizelce i rękawiczkom. - Umiem. Przyjdź nad staw wieczorem, posłuchasz koncertu. - Przyjdę. A teraz śpieszę się, bo muszę zajrzeć pod kamień. - Muszę zobaczyć, kto to jest ten „mały, złoty”?! – myślał jeżyk. Przyszedł w samą porę: właśnie spod kamienia wybiegła okrągła kuleczka, błyszcząca w słońcu jak drogocenny kamyczek. - Stój, stój, kto ty jesteś, „mały, złoty”?! – wołał jeżyk, bo kuleczka już znikała pod młodą trawką. - Ja? Żuczek. Jestem żuczek. Jeżyk chwilę patrzył za nim. - Wszyscy opuścili swoje zimowe mieszkania. Wiosna! Pójdę do róży, zaproszę żuczka i wieczorem posłuchamy razem koncertu żabek nad stawem.
Helena Bechlerowa |
| Strona główna |
| Aktualności |
| Kontakt |
| Przyjaciele |
| Historia |
| O nas |
| Programy przedszkola |
| Pracownicy |
| Statut przedszkola |
| Dekalog |
| Kącik dla rodziców |
| Hymn przedszkola |
| Rozkład dnia |
| Nadanie imienia |
| Galeria prac |
| Rok szkolny 2008/09 |
| Publikacje pracowników |
| Artykuły |
| Opowiadania |
| Wiersze |
| 9 Września 2010 |
| Czwartek |
| Imieniny obchodzą: Augustyna, Aureliusz, Dionizy, Gorgoncjusz, Pimen, Piotr, Sergiusz, Sobiesąd, Ścibor, Ścibora |
| Do końca roku zostało 114 dni. |